Wstęp
Ta wyjątkowa podróż zaczęła się prawie 30 lat temu, zanim jeszcze przyszłam na świat. Moja mama musiała „przeszmuglować” mnie w swoim brzuchu przez niezliczoną ilość granic na drodze z Azji Południowo Wschodniej do Ukrainy.
Rodzice z tej podroży przywieźli nie tylko córkę, ale także niekończące się historie. Jako dziecko, zasypiając u boku swojego taty, słuchałam opowieści o jakimś egzotycznym kraju położonym tak daleko, o chodzących tam po ulicach słoniach i o pysznym owocu o śmiesznej dla mnie nazwie papaja, który koniecznie trzeba jeść z limonką. Już wtedy wiedziałam, że kiedyś na pewno wyruszę w podróż, by odnaleźć to specjalne miejsce dla mojej rodziny. 30 lat później dotarłam na granicę z Kambodżą, gdzie miała się zacząć moja własna historia, która składała się z następujących części…
Kluczowe punkty
Poszukiwanie dzieciństwa
Granica i nowe dolary
Podaruj dziecku szczęście
Angkor Wat i Bezludna wyspa
Długość prelekcji
50-90 min
Część I
Phnom Phen. Jak w każdej dobrej detektywistycznej historii zaczynamy od początku, w miejscu głównych wydarzeń. Jaki będzie wynik weryfikacji z rzeczywistością tych opowieści taty z dzieciństwa? Jaki jest ten prawdziwy świat współczesnej Kambodży? Jak się zmienił? I czy po tylu latach uda mi się odnaleźć swoje korzenie?

Phnom Phen. 1986 rok.
Część II
Po rozwiązaniu zagadek w Phnom Penh mogłabym się zrelaksować i skupić na zwiedzaniu zabytków. Ale miałam wewnętrzne poczucie, że ta misja o tajemniczej nazwie „śladami mojego ojca” nie była jeszcze zrealizowana na 100%. Chciałam również dać Kambodży coś z siebie i zostawić jakiś ślad po sobie, przed powrotem do swojego zwykłego życia w Polsce.

Battambang. Wolontariat w szkole.
Część III
W trakcie swojej miesięcznej przygody przypatrzyłam się też z bliska tej turystycznej twarzy Kambodży. I chociaż byłam w najbardziej zatłoczonym miejscu w tym kraju, to znalazłam swój sposób na zwiedzanie Angkor Wat, na zapoznania się z lokalnym życiem w okolicznych wioskach oraz zagubienie się w ruinach świątyń przejętych przez naturę.

Jedna ze świątyń w kompleksie Angkor.
Część IV
A na koniec postanowiłam jednak ruszyć na bezludną wyspę, aby złapać oddech i mieć trochę czasu na przemyślenia. Jakie refleksje miałam z dala od zgiełku? Jaki wpływ miała na mnie ta podróż? I jak smakowała papaja, którą przyrządziłam według przepisu mojego ojca?

Wyspa Koh Tonsay.